Akcje AI kontra hossa dot-com. Czy pęknie nowa bańka spekulacyjna?

18.06.2024, Kategorie: Nowości, Autor: Bartek Bohdan
Akcje AI i kryzys internetowey

Akcje AI wciąż są rozchwytywane przez inwestorów. Gwałtowny wzrost cen ma pewne oczywiste podobieństwa z bańką internetową, która w latach 1999-2000 nadmuchała giełdę. Podobieństwa te wywołują dziś niepokój niektórych inwestorów.

Według niedawnej ankiety przeprowadzonej przez Bank of America 40% zarządzających funduszami uważa, że ​​akcje spółek AI znajdują się w bańce (45% twierdzi, że nie, a 15% nie wie).

Akcje AI: Dziś rynek akcji jest inny niż w 2000 roku

Jednak dzisiejszy rynek w niczym nie przypomina bańki internetowej. Dzieje się tak dlatego, że świat inwestycji zmienił się zasadniczo w porównaniu z czasami bańki internetowej. W tamtych czasach oszołomieni ludzie (nie nazwałbym ich inwestorami) płacili tyle, ile żądał rynek, za absurdalnie wycenione akcje, takie jak Pets.com, Boo.com i Webvan, co ostatecznie zawiodło i pozostawiło akcjonariuszy z niczym.

Czy przeszłość wypływa na przyszłość?

Odkąd pamiętam, analitycy uwielbiają robić analogie do przeszłych wydarzeń na giełdzie. To moim zdaniem podstawowy błąd, gdyż rynek giełdowy opiera się na rachunku prawdopodobieństwa. Z tego powodu każde giełdowe zdarzenie jest unikalne. Na zachowania inwestorów, instytucji, władz monetarnych, polityków, mediów, ekonomistów i zarządów spółek przykładowo w czasie kryzysu GFC 2008-2009 miały wpływ zupełnie inne zmienne, niż w czasie innych rynkowych wydarzeń.

Część czynników się powiela, bo trudno zmienić ludzką naturę. Nadal rządzi nami chciwość i strach, czyli dwie bardzo silne emocje. Rynki też musza się poruszać w ramach określonych regulacji prawnych. To wymusza podobieństwa, jednak zmiennych kształtujących rynek finansowy i interakcji miedzy nimi jest dziś za dużo, by spekulować na podstawie przeszłych zdarzeń.

Czemu szybko po wybuchu pandemii w 2020 roku indeksy zameldowały się na nowych szczytach? Historycznie potrzeba było po kryzysach wielu lat, by odrobić straty. Stało się tak, bo w system finansowy wpompowano morze gotówki i uruchomiono ogromne fiskalne programy wsparcia. Tego nie doświadczyli inwestorzy w w latach 2000-2002.

Skąd się wziął szał na spółki internetowe?

Dlaczego ludzie kupowali takie akcje? Strach przed przegapieniem fali Internetu z pewnością sprawiał, że ludzie wykładali pieniądze na stół, chcąc pomnożyć majątek kilkukrotnie. Współcześnie podobnie ma się sprawa z wieloma projektami kryptowalut, które pojawiają się i równie szybko znikają. Głównym powodem było to, że w 2000 roku ludzie po prostu nie inwestowali tak, jak teraz. Wtedy ETF dopiero raczkowały i nie były tak popularne. Zatem ludzie, którzy dali się nabrać na szum internetowy – a było ich mnóstwo – kupowali głównie konkretne spółki.

Wrócimy jeszcze na moment do fundamentów. Jak wspomniałem na początku, na fali były wtedy spółki, które z Internetem wspólne miały nazwę z .com oraz posiadanie strony. Często nie była nawet szczególnie użyteczna, a bardziej funkcjonowała jako cyfrowy substytut wizytówki. Jak to się ma przykładowo do Nvidia, która dostarcza globalnie fizyczne produkty, na które jest ogromny i rosnący popyt, a do tego jest liderem innowacji w swojej branży.

Zobacz:  Rekordowa dywidenda Text wyniesie łącznie 5,98 zł na akcję

Większość spółek napędzających dziś Wall Street to ogromne korporacje. Mają globalny zasięg, mocną pozycję rynkową i zdywersyfikowane portfolio produktów/usług. Wiele z tych spółek ma kapitalizację i zasoby gotówki większe niż niejedno państwo. Obecnie ludzie mówią – moim zdaniem błędnie – o tym, że S&P 500 znajduje się w bańce, biorąc pod uwagę koncentrację kilku akcji napędzających indeks.

Akcje AI: AOL, czyli Lehman Brothers roku 2000

Jedno z najbardziej burzliwych wydarzeń miało miejsce 10 stycznia 2000 r. To wtedy Gerald Levin zmusił Time Warner, firmę medialną i rozrywkową, którą prowadził, do zrobienia najgłupszego interesu w historii: sprzedania się w zamian za akcje AOL , która była megabańką internetową.

AOL chciał dywersyfikacji oraz powiększenia udziału w sektorze internetowym. Wraz ze wzrostem wartości AOL, koszty związane z fuzja wydawały się coraz niższe. W grudniu 1998 roku Time Warner miał wyższą wartość rynkową od AOL. Jednakże rok później AOL była warta ponad dwa razy więcej niż Time Warner, mimo iż jej przychody były kilkakrotnie niższe od TWX. AOL miał swój cel, jakim była chęć uzyskania dostępu do sieci kablowej TW.

Z kolei Time Warner pod koniec lat 90. XX wieku kontrolował wszystkie media poza Internetem, który stanowił zagrożenie dla pozycji na rynku. Zaś pod koniec 1999 roku dominującą pozycję w biznesie on-line posiadał AOL. Innymi słowy TW chciał zgarnąć część internetowego tortu dzięki AOL, a nie przez organiczny rozwój i walkę z konkurencją. Na to nie miał wtedy zasobów (poza środkami finansowymi) i kompetencji.

Współpraca po fuzji między spółkami nie układała się dobrze. W październiku 2003 roku usunięto z nazwy spółki cząstkę AOL przywracając starą nazwę koncernu – Time Warner. Po nieudanych dziewięciu latach 28 maja 2009 roku spółka Time Warner ogłosiła spin off spółki AOL, który zakończył się 9 grudnia 2009.

Zapalnik krachu internetowego

Dwa miesiące po ogłoszeniu transakcji Time Warner-AOL — 10 marca 2000 r. — indeks NASDAQ, który wzrósł ponad dwukrotnie w porównaniu z rokiem poprzednim, osiągnął swój końcowy szczyt na poziomie 5048,62. Potem zaczął się zjazd.

Ostatecznie indeks NASDAQ osiągnął najniższy poziom 1114,11 w dniu 9 października 2002 r., czyli o 78% poniżej najwyższego poziomu. Kolejny nowy szczyt osiągnął 23 kwietnia 2015 r. – ponad 15 lat po poprzednim szczycie. Nawet jedna z firm, które przetrwały bańkę – Cisco Systems – nie była wcale świetną inwestycją. Niedawno kurs akcji wynosił 30% mniej niż w szczycie bańki internetowej.

Akcje AI: Czy czeka nas powtórka z historii?

Czy dziś wyobrażasz sobie, że S&P straci 78% swojej wartości za nieco ponad dwa i pół roku? Ja tego nie widzę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę biliony dolarów krążące obecnie w funduszach indeksowych. Dodatkowo coraz więcej pieniędzy regularnie napływa od pracodawców i pracowników uczestniczących w programach kapitałowych oraz od inwestorów instytucjonalnych, takich jak fundusze emerytalne, dla których SP500 jest punktem odniesienia.

Zobacz:  Analiza spółki PEPCO. Czy prognozy analityków są zawyżone?

Popularność Internetu jako przestrzeni, w której robi się biznes, jest nieporównywalna do lat 1999-2000. Tak samo jest z jego funkcjonalnością, szybkością i dostępem do sieci. Dodajmy do tego mobilny szerokopasmowy dostęp do Internetu, które w zasadzie nie wtedy nie było. Dzięki technologii robimy w sieci rzeczy, o których 24 lata temu czytaliśmy w książkach SF. Do tego zarabiamy na tym realne pieniądze. Już sam to znacząco redukuje prawdopodobieństwo kryzysu na podobną skalę.

Najbardziej wartościowe i największe akcje AI to spółki o mocnej pozycji, silnych fundamentach i dobrych perspektywach rozwoju. Powoli stają się spółkami dywidendowymi, co dodatkowo przyciąga do nich kapitał instytucjonalny. Trudno byłoby przecenić przekładowo Google  lub Microsoft o 80%. To by oznaczało, że spółki te globalnie musiałyby praktycznie przestać zarabiać pieniądze. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia na ten moment jest bliskie zeru.

Akcje AI: Co z koncentracją na Wspaniałej Siódemce?

Co zrobić z 7 firmami technologicznymi, których akcje w zeszłym roku wzrosły ponad dwukrotnie, co doprowadziło Sp500 do kolejnych szczytów? Całkowity zwrot SP500 – wzrost cen plus reinwestycja dywidend – za rok wyniósł 26,3%. Czy to nie oznacza, że ​​żyjemy w bańce spekulacyjnej, która zaraz pęknie?

Według Howarda Silverblatta, starszego analityka indeksów w S&P Dow Jones Indices, chociaż Siódemka była niezwykle popularna, pozostałe spółki SP500 osiągnęły łączną stopę zwrotu 9,9%. To mniej więcej średni zwrot, jaki wykazywał rynek amerykański w dłuższej perspektywie – przypomnę 10%. Co więcej, tegoroczny rynek, pomimo niedawnego spadku, jest na dobrej drodze do osiągnięcia lepszych wyników niż w 2023 roku.

Rzecz w tym, że sytuacja nie przypomina bańki, gdy trzy spółki z Siedmiu Wspaniałych (Tesla, Apple, Google) nie radzą sobie zbyt dobrze, a mimo to S&P nadal zwyżkuje.

Aktualnie rynek amerykański pod żadnym względem nie jest tani. I nie mówię, że nie spadnie w perspektywie średnio- i długoterminowej. Istnieje duża różnica pomiędzy współczesnym drogim rynkiem, a rynkiem, na którym ceny są absurdalne, jak NASDAQ w czasach bańki internetowej bez żadnych fundamentalnych podstaw.

Autor wpisu: Bartek Bohdan

Współredaktor serwisu inwestora giełdowego PPCG. Aktywny inwestor giełdowy z ponad 12-letnim stażem. Jestem wielkim zwolennikiem inwestycji długoterminowych, budowania dochodu pasywnego z dywidend i procentu składanego. Uważam, że inwestorzy powinny powrócić do źródła, czyli akumulacji najlepszych aktywów. Takie aktywa nie tylko zwiększają wartość w czasie, ale przez dywidendy płacą nam za to, że trzymamy je w portfelu. Możesz się ze mną skontaktować, korzystając z dostępnego adresu e-mail.


Wyniki portfeli edukacyjnych

Całkowite stopy zwrotu (TR) na dzień 31.03.2024 (od początku prowadzenia portfeli) obejmują wzrost kursu akcji i wypłacone dywidendy.

Portfele edukacyjne: Główny +82% / Emerytalny +175% / Dywidendowy +84%
TOP 5 spółek: Shell +196% / Rokita +179% / DOM +136% / PEO +151% / AMD +117%



Bądź pierwszy i dodaj swój komentarz.
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.