Budowanie niezależności finansowej to konieczność

, Kategorie: Inwestowanie na giełdzie, Nowości, Autor: | @PPCG_Stock
Niezależność finansowa

“Cześć, nazywam się Marek, mam 38 lat, żonę, dwoje dzieci i kredyt hipoteczny na 25 lat. Pracuję na etacie w logistyce, zarabiam trochę powyżej polskiej średniej, ale jeszcze pięć lat temu żyłem od wypłaty do wypłaty. Konto puste 10-go każdego miesiąca, karta kredytowa rozgrzana do czerwoności, a w głowie tylko jedno pytanie: kiedy to się wreszcie skończy?”.

Dziś mam poduszkę bezpieczeństwa na 6 miesięcy życia, portfel akcji i obligacji, którym sam sobie zarządzam (ucząc się wciąż tego), i co najważniejsze – śpię spokojniej. Nie jestem żadnym guru finansowym, nie wygrałem w totka i nie dostałem spadku. Po prostu przestałem być głupi (takie słowo mi się ciśnie, patrząc w przeszłość) w zarządzaniu z pieniędzmi.”

Historia druga:

“Mam 50 lat, nigdy nie pracowałam, poza udzielaniem lekcji języka obcego “prywatnie”. Mąż właściwie mnie ubezwłasnowolnił w trakcie trwania małżeństwa. Dawał do domu tyle, ile konieczne, ale nic więcej. Kiedy chciałam iść do pracy, odwlekał mnie od tego działania, bo muszę się zajmować się dzieckiem i domem. Wszystkie pieniądze trzymał dla siebie i u siebie. Odszedł ode mnie po 27 latach małżeństwa, pozostawiając mnie dosłownie z niczym. Nie mam stałej pracy, nie mam właściwie żadnych oszczędności, a moje życie się załamało.”

To nie jest fikcja. To historia osoby, którą znam. Z minionej właśnie soboty.

Przestań udawać, że jakoś to będzie

Pierwsze, co należy zrobić, to usiąść i spisać WSZYSTKO. Ile naprawdę wydajesz na jedzenie, Netflix albo inne media, paliwo, dla dzieci (słodycze, niepotrzebne zabawki, bzdury), ciuchy na wyprzedażach i te przysłowiowe kawy na mieście. Okazało się, że DUŻY procent pensji w przypadku Marka znikało na bzdury. Taka prawda prosto w oczy. Ludzie są tacy, że wydają, chociaż nie muszą, kupując rzeczy, których nie potrzebują.

Marek zrobił z żoną budżet 50/30/20:

  • 50% na życie (czynsz, rachunki, jedzenie),
  • 30% na przyjemności,
  • 20% obowiązkowo odkładane w proporcjach, w jakich w danym miesiącu było to możliwe.

Na początku te 20% bolało jak cholera, bo to zmiana życia i oddanie czegoś, co się miało i co finansowało stan i poziom życia, jaki się miało. Po jakimś czasie przestało.

Poduszka bezpieczeństwa – najpierw spokój, potem inwestycje

Przez pierwsze półtora roku Marek odkładał wszystko na konto oszczędnościowe z oprocentowaniem. Cel: 6 miesięcy wydatków do zabezpieczenia. Jak już miał odłożone pieniądze na koncie, nie ruszał ich nawet jak lodówka padła. O poduszce bezpieczeństwa jest mnóstwo materiałów w Internecie, również u popularnych podcasterów, więc jeżeli jesteś tym zainteresowany, warto poszukać i wdrożyć.

To jest tak ważne. Zobacz nawet na historię Pani, o której wyżej napisałem, która w wieku 50 lat została dosłownie z niczym. Gdyby miała oszczędności chociażby na 6 miesięcy, zyskałaby poduszkę bezpieczeństwa i spokój, którego teraz tak bardzo potrzebuje.

27 lat małżeństwa i zero oszczędności. Gdyby na nieoprocentowanym rachunku kładła 200 zł miesięcznie przez ostatnie 10 lat, dzisiaj miałaby 24 000 zł w poduszce bezpieczeństwa. Decyzją jej męża, ale i swoją, której się podporządkowała, nie ma dzisiaj takiej sytuacji. Nie oceniam tego. Pokazuję konsekwencję wyborów małżeńskich i osobistych. Oczywiście te 24 000 zł nie uwzględniają działania inflacji ani tego, jak jej przeciwdziałać. Po prostu gotówka na koncie.

Dług konsumpcyjny do widzenia

Karta kredytowa Marka poszła w szufladę, potem została pocięta na strzępy, a następnie wypowiedziana. Raty za telewizor 55 cali Marek spłacił szybciej niż musiał. Jak razem z żoną spłacił ostatnie 4 tys. zł rat za kanapę, to świętowali. Tak już jest, jak ma się dobry cel. Mój przyjaciel, kiedy pozbył się długów konsumenckich, odetchnął. Pamiętał, jak opowiadał mi sytuację, kiedy zadzwonił do mBanku, aby spłacić (wcześniej niespłacany) dług konsumencki. Odebrał taki zrezygnowany życiem konsultant od ściągania długów. I kiedy mój przyjaciel powiedział mu, że dzwoni, bo chce spłacić cały dług, ten aż się ożywił. Widocznie nie jest to zbyt częste zjawisko.

Dodatkowe źródła dochodu – bez ściemy

Marek dorabiał na początku:

  • we wszystkie weekendy woził Boltem (po odliczeniu paliwa i amortyzacji wychodziło 2,5 – 3,5 tys. zł miesięcznie netto),
  • żona zaczęła sprzedawać różne rzeczy przez Internet.

Klucz: nie szukaliśmy „szybkiej kasy”, tylko małych powtarzalnych rzeczy, które nie zabijały życia, chociaż brak obecności Marka w weekend był dla rodziny kosztowny.

Inwestycje – od zera do „o kurde, to naprawdę rośnie”

Marek na początku bał się giełdy jak diabeł święconej wody. Zaczął od IKE i IKZE. “Wpłacałem maksymalnie co roku, to, co mogłem, zaczynając od IKZE, bo zwrot podatku to darmowe pieniądze”. Potem:

  • ETF-y na cały świat (iShares MSCI World) – kupuje regularnie co miesiąc bez patrzenia na kurs.
  • Obligacje skarbowe indeksowane inflacją – są nudne, ale pewne.

Tutaj dodam drobne wyjaśnienie. Jeżeli płacisz podatek dochodowy i jednocześnie wpłacasz pieniądze na IKZE, to wpłata na IKZE umożliwia Ci odzyskanie wpłaconego podatku dochodowego. Jeżeli rozliczysz PIT zaraz w połowie lutego, za kilkanaście dni otrzymujesz zwrot podatku PIT na konto. Ten zwrot podatkowy możesz natychmiast zainwestować. Zastrzeżenie jest takie, że zwrot podatku z IKZE może nastąpić wtedy, kiedy rozliczasz się na PIT37.

Ile to wszystko zajęło?

W przypadku Marka mniej więcej pięć lat. Nie dwa miesiące i nie rok. Pięć lat wyrzeczeń, praca z Excel (na początku intensywna, później sporadyczna, bo wiele rzeczy było już oczywistych) i rozmów z żoną, czy naprawdę potrzebujemy tych rzeczy. Ale dziś jak patrzę na dzieciaki, które nie muszą słyszeć „nie stać nas”, to wiem, że było warto.

W przypadku Pani, którą opisałem również na początku, ta droga zaczyna się teraz, w wieku 50 lat. Uwierz mi, że dzisiaj chciałaby cofnąć czas, bo zaczyna do niej docierać to, czego nie robiła.

Wiem, że nie każdy ma możliwość dzisiaj zmienić to, jak się życie toczy. Życie każdego człowieka jest inne. Jednak konieczność inwestowania jest czymś, co nie jest opcją. Jest dobrym wyborem. Wyborem niemal obowiązkowym, jeżeli chcesz się czuć komfortowo w nagłej i nieprzewidzianej dla siebie sytuacji lub przewidzianej (jak emerytura), ale odłożonej w czasie.


Bądź pierwszy i dodaj swój komentarz.
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.