Kiedy widzisz malejący wolumen na rynku, musisz (albo tylko możesz) rozumieć jedną rzecz.
Taki rynek słabnie lub jest słaby lub jak kto woli, napływa na niego coraz mniej kapitału.
Malejący wolumen na WIG20

W takim przypadku każda negatywna informacja powoduje uderzenie, którego popyt nie jest w stanie utrzymać (nie ma go w wystarczającej ilości).
Dostaliśmy ostatnio prezent w postaci podatku bankowego, czy dzisiaj kilka niechcianych dronów ze wschodniego kierunku. Mój kontekst myślenia o rynku jest taki, że na słabym rynku nie powinno się inwestować w spółki, które nie przeszły mocniejszej korekty.
Co więcej, dopóki na spadku nie wystąpi akumulacja na WIG20 (nie będzie widoczna siła), proces spadku może trwać. Na razie rozwija się to mozolnie, znacznie dłużej niż sądziłem.
Malejący wolumen na DAX
Na DAX od pierwszego tygodnia lipca (był malejący wolumen z akcentami podażowymi) rozwija się korekta. Na razie mozolnie, ale jednak. W dniu 22 sierpnia pojawiła się ostatnia sesja, gdzie wolumen był zielony (właściwie był to akcent podażowy, gdyż popyt natrafił na silną podaż). Popyt dosłownie jest w defensywie.

Jeszcze ciekawsza sytuacja jest w Stanach Zjednoczonych. Tam każda z ostatnich sesji, które obserwowałem, wygląda tak samo. Jest trochę popytu na otwarciu sesji (podtrzymanie), później wzrost na coraz niższych wolumenach (brak popytu) i zalanie podażą na końcu sesji.
Rynki siedzą na dynamicie, a lont cały czas się pali.
Siedzę, obserwuję, czekam, bo co innego w takiej sytuacji można robić. Pewnie kiedyś będzie trochę taniej, niż jest dzisiaj. Rynki jak zawsze zostaną zakumulowane, pojawią się sygnały przeciwne do obecnych i wtedy będzie można myśleć bardziej optymistycznie.
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.