Jeżeli historia może być nauczycielką, to w przypadku spółek giełdowych warto wyciągać właściwe wnioski.
Obserwuję zachowanie rynku z coraz większym niedowierzaniem, chociaż nie oznacza to, że jestem jakoś szczególnie zdziwiony. Poziom absurdów osiąga rozmiary, które pamiętam ze szczytów w 2007 roku:
- Na wartości zyskują spółki bardzo słabe fundamentalnie. Można dać przykład – masz spółkę, która regularnie ma straty. Kiedyś płacono za nią 2 zł, później 8 zł, a dzisiaj 12 zł. Widzisz, jak balon rośnie, ale nie wiesz, kiedy pęknie. Wiesz, że niebezpiecznie było na poziomie 3 zł (wciąż drogo), ale dzisiaj jest 12 zł. Przeciętny inwestor widzi coś, co gwałtownie rośnie. Ktoś, kto ocenia fundamentalnie spółkę, łapie się za głowę, rozumie ryzyko i nigdy tego nie kupi.
- Okres wzrostu na rynku dzieli się na czas, kiedy wolumeny rosną (impuls wzrostowy) i czas, kiedy ten trend jest wygaszany. Wygaszanie może być gwałtowne (duże wolumeny i świece dystrybucyjne z górnymi cieniami) lub może być łagodne i wynikać z zanikania siły popytu (wolumen maleje). Efektem takiego stanu rzeczy jest przechodzenie trendu wzrostowego w trend spadkowy.
Malejący wolumen na WIG20

Na WIG20 za każdym razem, kiedy wolumen malał, następowało prędzej lub później załamanie cen. Już sam wykres w powyższej miesięcznej skali pokazuje, iż od malejącego wolumenu do załamania cen musiały nieraz upłynąć i 4 miesiące. Czasem załamanie następowało natychmiast, jak w 2022 roku.
Wynika to właśnie z tego, że trend wzrostowy łagodnie przechodzi w trend spadkowy. Popyt jeszcze widzi wzrost, podaż już wyprzedaje akcje. Taki okres przejściowy.
Jest to zawsze najtrudniejszy okres, bowiem wiele osób widząc jeszcze siłę rynku, próbuje do tego wzrostu dołączyć. Samo realizowanie zysków wydaje się sprzeczne z logiką. Po co sprzedawać akcje, jeżeli ceny jeszcze rosną?
Problem polega na tym, że na rynku wszystko opiera się o prawdopodobieństwo. Bycie w okresie przejściowym to trochę jak igranie z ogniem. Jest już gorąco, ale ręce są jeszcze niepoparzone. Czy zatem lepszą strategią nie będzie niezbliżanie się do ognia (patrz szczególnie na pierwszy podpunkt, który powyżej napisałem)?






Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.