O inwestowaniu dywidendowym każdy ma wyrobioną własną opinię. Zasadniczo co do zysku generowanego przez spółkę, obserwuje się dwa główne, ale nie jedyne zjawiska:
1) Spółka zysk wypłaca, a inwestor otrzymuje dywidendę,
2) Spółka ten zysk pozostawia w spółce (na rozwój lub wykorzystuje go do skupu akcji własnych).
Oczywiście dywidenda + skup akcji jako czynnik popytowy dla wzrostu ceny akcji i ich wartości to bardzo dobra mieszanka. Dzisiaj chciałem jednak napisać o samej dywidendzie. Dywidenda, to jest coś, co wpada na konto, niezależnie od sytuacji giełdowej. To jest najważniejsze, co chcę powiedzieć.
Jeżeli inwestujesz długoterminowo i spółka wypłaca dywidendę, to otrzymujesz ją w hossie, ale i – co najważniejsze – w bessie, która kiedyś nadejdzie. To w bessie morale są fatalne. Czujesz, że kapitału Ci ubywa. Akcje tanieją i jest to trudne psychiczne doświadczenie dla większości inwestorów. Co Cię motywuje, aby trzymać wtedy akcje? Najczęściej dywidenda.
Trochę ubolewam nad tym, że większość spółek wypłaca dywidendę raz do roku. W Stanach są to najczęściej 4 wypłaty, więc co kwartał wpada Ci coś na konto. W Polsce jest to wyjątek, ale można to obejść, poprzez kupno ETFBDIVPL, który inwestuje w wiele spółek dywidendowych, zbiera dywidendy, dzieli i wypłaca 4 razy do roku (właściwie będzie dopiero wypłacał, bo to świeży produkt). Albo można po prostu mieć wiele spółek i liczyć, że będą wypłacać dywidendy w miarę regularnie w jakimś rozkładzie na poszczególne miesiące.
Rozmawiałem ostatnio ze znajomym, który mówił mi, że kiedy stracił pracę (szukał nowej dłużej, niż chciał), dywidendy może podnosiły jego życiowe morale. Nie pokrywały jego wydatków, ale wpadały na konto. Dochód pasywny, tworzony przez dywidendy, jest więc czymś ważnym, co warto mieć i co warto sobie budować.
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.