Obserwując światowe rozgrywki mocarstw, odnoszę wrażenie, że widzę koniec świata, jaki znam. Urodziłem się w komunie, dojrzewałem w wolnym świecie. Dzisiaj świat już nie jest wolny. Jest w stanie wojny, pewnie już światowej, której w przyszłości nadadzą numer III. Jak rozumieć świat inwestycji i jak odnaleźć się na rynkach dzisiaj?
Kryzys – a machnąć na to ręką
Nie wiem, czy ludzie (i ja sam) nie przywiązują zbyt dużej wagi do bieżących zdarzeń światowych. Chyba każdy ma taką tendencję, zwłaszcza w sytuacji, w której większość informacji, która do nas dociera, dotyka głównie tzw. przewodniego tematu. Takich tematów przewodnich w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat było całkiem sporo. Naniosłem je na poniższy wykres.

Każdy, absolutnie każdy kryzys (ałącznie z tymi mniejszymi było pewnie już z kilkadziesiąt) miał wpływ na notowania giełdowe. Cechą wspólną każdego kryzysu były dwa zdarzenia:
- spadek wycen spowodowany emocjami rynkowymi,
- późniejszy wzrost cen dobrych fundamentalnie akcji.
Ponieważ historia notowań akcji na GPW nie jest aż tak długa, chciałbym pokazać wykres porównawczy Coca-Coli od 1982 roku.

Wykres Coca-Cola jest skorygowany o wartość wypłacanych dywidend. Spółka wypłaca dywidendy co kwartał i jest wstecznie korygowany. Wartość akcji z 82 roku pokazuje mniej więcej 50 centów. Dzisiaj akcje są warte blisko 80 dolarów. Jeżeli dodasz do tego >150 wypłat dywidend na konto, widzisz cały mechanizm działania rynku.
Fizycznie dla Twojej inwestycji nie ma znaczenia żaden kryzys, który wydarzył się na świecie. Cena akcji robiła na przestrzeni czasu różne fikołki. Spadała, rosła i przeżywała krachy. Czasem zachowywała się, jak szalona (chociażby w 2020 roku). W tej panice ludzie chyba myśleli, że nikt już Coca-Coli pił nie będzie. A jednak wartość portfela regularnie rośnie i dzieje się to, o ile nie patrzysz na rynek w perspektywie “dzisiaj kupię, ale jutro chyba już będę się bał tej inwestycji”. Zapewniam, że Coca-Cola przeżyje również obecne szaleństwa, które dzieją się na świecie. Z perspektywy kolejnych 10 lat, dzisiejsze zachowanie ceny nie będzie niczym niezwykłym i niczym na wykresie nie będzie się wyróżniać.
Coca-Cola ma tę cechę, że na przestrzeni lat nauczyła się zwiększać skalę działalności, a zatem i swoje przychody. Rozwój spółki może i powinien być punktem wyjścia do poszukiwania możliwości zarobku w długim terminie. Coca-Cola jest firmą globalną, która ma możliwość rozwoju. Intuicyjnie można teraz postawić tezę: “jak jesteś taki mądry i pokazujesz przeszłość, znajdź mi dzisiaj spółkę, która zachowa się, jak Coca-Cola”.
Zarządzanie portfelem, a nie zdarzeniami
Nie tak dawno odbyłem krótką debatę z Bartkiem, który współprowadzi PPCG Stock. Zastanawialiśmy się, czy akcje CI Games mogą być na początku silnej drogi rozwoju. Porównywalnej do tej, którą za sobą ma już CD Projekt. Rozwój CD Projekt nie zaczął się od gigantycznego sukcesu. Zrobili w końcu dobry projekt, który zaprocentował dużymi wpływami na konto. Zasób gotówki został dobrze wykorzystany, co w przyszłości zaowocowało kolejnymi dobrymi projektami, przynoszącymi setki milionów złotych do firmy. CI Games ma taką szansę obecnie i być może jest na początku swojej drogi do dużych projektów, o ile sprzedaż gry, nad którą pracują, okaże się wielkim sukcesem, dowożącym stosy gotówki na konto firmy.
Wydaje mi się, że żaden człowiek na naszej planecie nie wie, jak za 10 lat będzie wyglądała sytuacja CI Games. Co wymyślą i ile na tym zarobią. Kluczem jest poruszanie się do przodu, obserwacja zdarzeń i wyciąganie właściwych wniosków.
W przypadku Coca-Coli ludzie raczej patrzyli, ile tej Coli schodzi na świecie i jak bardzo firma się powiększa. To był dość prosty (nadal jest) model biznesowy, o dużej skali przewidywalności. Z branżą gier tak nie jest, co nie oznacza, że nie możemy podejmować prób przewidywania przyszłości. Tym bardziej, gdy nasze wnioski są potwierdzane popytowym zachowaniem wolumenu, Najgorsze, co możemy sobie sami zrobić, to wmówić sobie, że to świetny biznes, ale nikt poza nami w to nie wchodzi.
Na rynku nie da się uciec od twardej analizy. Od poszukiwania biznesów, które dowożą wyniki. Od poszukiwania takich zdarzeń, które sprawiają, że cena akcji będzie rosła. Do tego zdecydowanie trzeba mieć otwarty umysł i starać się widzieć przyszłość firmy. Ciekawą przyszłość może prezentować firma SpaceX.
W połowie tego roku na rynku amerykańskim ma zadebiutować na giełdzie. Wpływy z IPO mają sfinansować ambitne projekty, w tym rozbudowę satelitarnej sieci internetowej Starlink oraz rozwój pojazdu Starship przeznaczonego do misji na Księżyc i Marsa. Wysoka wycena (firma ma być wyceniona do poziomu 2 bilionów dolarów) ma wynikać w dużej mierze z powtarzalnych przychodów Starlinka oraz dominującej pozycji spółki na światowym rynku startów kosmicznych.
Próbuję sobie to tak wyobrazić, iż jest to bardzo wczesny okres podróży kosmicznych, coś na wzór pierwszego lotu samolotem braci Wright. Wszyscy wiemy, jak potężny przemysł zdołał się z tego rozwinąć (nie mówię bynajmniej tylko o przemyśle lotniczym). Potencjał takiego biznesu na przyszłość może być ogromny. Problematyczne będzie na początku zrozumienie, czy wycena na poziomie 2 bln dolarów jest zaledwie początkiem wzrostu wartości tej firmy, czy może obejmuje już wycenę kilku lat w przód.
Akceptacja ryzyka
Na rynku nic nie jest wieczne, chociaż niektóre firmy są się w stanie dostatecznie długo utrzymać. Pamiętasz, jak kiedyś pstrykało się zdjęcia aparatami Kodak? Ładowało się tam kliszę, później szło się do punktu wywoływania, gdzie ktoś w ciemni tworzył nam odbitki zdjęć. Ta firma była kiedyś królem aparatów, ale te czasy się zmieniły. I już nie wrócą.
Kiedyś europejskim królem motoryzacji był Volkswagen, ale już nim nie jest. Jest detronizowany. Ostatnio czytałem dość obszerny wywiad z prezesem japońskiej Hondy po jego wizytacji w chińskiej hali produkującej samochody. Powiedział, że nie mamy szans. Niemiecka motoryzacja też nie ma już szans. Na chińskiej hali produkcyjnej nie było ani jednego człowieka, a cały proces (łącznie z dostawą części) jest już w pełni automatyczny. Niemiecki przemysł motoryzacyjny, chociaż jest gigantyczny, jest już w schyłkowej fazie i dokładnie to odzwierciedla cena akcji.
Pewnie wiesz, że niemiecki przemysł motoryzacyjny sięga daleko poza czasy II wojny światowej. Chiński BYD powstał dopiero w 1995 roku. Ekspansję w Europie rozpoczął od Norwegii w 2020 roku. Dzisiaj również po naszych krajowych drogach jeździ coraz więcej chińskich samochodów. Konkurencja jest tak duża (za tym presja), że dzisiaj możesz dostać doskonałe warunki również na samochód Volkswagena. Warunki, o których mógłbyś pomarzyć jeszcze 3 lata temu.
Jeżeli inwestujesz na giełdzie, nie możesz bezpiecznie założyć, że Twój zakupiony biznes, będzie doskonale funkcjonował przez 30 lat. Może, ale nie musi. To po Twojej stronie istnieje konieczność – jeżeli nie przewidzenia wszystkich zdarzeń – przynajmniej sprawdzania, jak przedstawiają się prognozy biznesu na przyszłość i czy czasem właśnie ktoś nie wyrzuca na potęgę akcji, jak to miało miejsce w przypadku Volkswagena.

Taki sygnał podażowy na rekordowym wolumenie w skali miesięcznej musi mieć swoje wieloletnie konsekwencje. Jeżeli gdzieś zobaczysz odwrotną świecę (Selling Climax na rekordowym wolumenie) na spadku cen, to może być to bardzo silny sygnał popytowy na wiele lat w przód.
Właściwe zarządzanie emocjami
Czytałem w ostatnim czasie wywiad z Warren Buffettem, w którym kolejny raz dzielił się swoimi obserwacjami oraz historią. Powiedział coś, co mocno mi utkwiło w głowie . Mianowicie za swojego życia przeżył trzy krachy, które obniżały wartość wyceny jego portfela o 50%. Jak to możliwe, że taki człowiek należy wciąż do najbogatszych ludzi świata?
Myślę, że rozwiązanie tej zagadki jest dość proste. Dla Warrena Buffetta nie liczy się to, po ile w danym momencie rynek (emocjonalny zlepek decyzji setek milionów inwestorów z całego świata) wycenia dane aktywa. Może to robić błędnie w danym okresie czasu. Dla niego liczy się to, czy dany biznes za rok, dwa, trzy, później 5 i 10 lat każdego roku będzie większy o ileś procent.
W krótkim terminie za sprawą emocji wycena doskonałego biznesu może lecieć na rynku w dół. To jednak nie zmienia jego wartości fundamentalnej, która w czasie rośnie. Te dwie wartości są ze sobą zawsze połączone gumową liną. Lina ta w spokojnych czasach trzyma te wartości blisko siebie (cena rośnie za wartością). W niespokojnych czasach mocno się rozciąga i warto z tej nierównowagi korzystać roztropnie:
- nie panikować, jak wycena okresowo spada, a mamy dobry biznes,
- jak mamy środki, kupować dobre aktywa, bowiem siła będzie działała na naszą korzyść wraz z upływem czasu.
Myślę, że zarządzanie własnymi emocjami, to najważniejsza “niematerialna” umiejętność dla inwestora. Możesz umieć poprawnie czytać wyniki, prognozy i interpretować przyszłość. Jeżeli jednak boli Cię brzuch na samą myśl o tym, że wycena portfela może spaść, to zdecydowanie czas na to, aby popracować nad mechanizmami chroniącymi Cię przed negatywnym oddziaływaniem rynku.
Oto 5 mechanizmów, które mogą ochronić Twoją psychikę
1. Skupienie na długim horyzoncie
Zamiast śledzić dzienną czy tygodniową wycenę portfela, przenieś uwagę na perspektywę lat lub dekad (zobacz na powyższy wykres SP 500). W krótkim terminie giełda jest maszynką do głosowania emocjami i targają nią emocje tłumu, co generuje rynkowy szum. W długim terminie to waga, która mierzy realną wartość firm. Świadomość, że jeśli inwestujesz mądrze, to czas działa na Twoją korzyść, pomaga zignorować chwilowe tąpnięcia.
2. Automatyzacja i sztywne zasady
Największy stres pojawia się w momencie, gdy musisz podjąć decyzję “tu i teraz”, patrząc na spadający wykres. Ustalenie i zautomatyzowanie zasad ściąga z Ciebie ten decyzyjny ciężar. Może to być regularne inwestowanie stałych kwot niezależnie od ceny (strategia uśredniania) lub ustawienie automatycznych zleceń cięcia strat (Stop Loss – zwłaszcza, jak jesteś traderem). Systematyczność i żelazne reguły eliminują emocje z procesu zarządzania kapitałem.
3. Dywersyfikacja jako bufor bezpieczeństwa
Trzymanie całego kapitału w akcjach jednej spółki to psychologiczny koszmar w czasie bessy. Posiadanie zróżnicowanych aktywów (różne sektory, rynki zagraniczne, a także bezpieczne obligacje skarbowe czy złoto) sprawia, że gdy jedna część portfela krwawi, inna stabilizuje jego wartość. Świadomość, że nie postawiłeś wszystkiego na jedną kartę, drastycznie obniża poziom lęku.
4. Dieta informacyjna
Twój układ nerwowy nie jest przystosowany do ciągłego bombardowania bodźcami stresowymi (dobrym przykładem jest obecna wojna w Iranie). Częste odświeżanie aplikacji brokera i czytanie krzykliwych, apokaliptycznych nagłówków portali finansowych potęguje panikę. Ustal ścisłe reguły. Na przykład sprawdzaj stan portfela tylko raz w miesiącu lub kwartale. Odcięcie się od codziennego zgiełku to jeden z najskuteczniejszych sposobów na obniżenie kortyzolu tworzonego w Twoim organizmie przez giełdę.
5. Akceptacja zmienności jako “kosztu wstępu”
Wielu początkujących inwestorów traktuje spadki jako anomalię lub sygnał awarii systemu. Tymczasem korekty rzędu 10%, a nawet 20% są stałym historycznie powtarzalnym i całkowicie normalnym elementem rynków kapitałowych. Zaakceptowanie faktu, że zmienność to po prostu bilet, który trzeba opłacić, aby z biegiem lat uczestniczyć w giełdowych zyskach, pozwala spojrzeć na czerwień na ekranie z dużo większym spokojem.
Szybkie zestawienie strategii
| Mechanizm | Cel psychologiczny | Praktyczne zastosowanie |
|---|---|---|
| Zmiana horyzontu | Odcięcie się od chwilowej paniki | Przełączenie wykresów giełdowych na skalę wieloletnią |
| Automatyzacja | Usunięcie emocji z decyzyjności | Ustawienie stałych przelewów i zleceń obronnych |
| Dywersyfikacja | Redukcja lęku przed bankructwem | Zbudowanie koszyka różnych, nieskorelowanych aktywów |
| Dieta informacyjna | Obniżenie poziomu stresu | Usunięcie aplikacji maklerskiej ze skrótów w telefonie |
| Akceptacja ryzyka | Normalizacja trudnej sytuacji | Zapoznanie się z historią minionych krachów i ożywieni |
Daj sobie czas
Jeżeli wchodzisz na rynek i chcesz na nim szybko zarobić, odpuść. Giełda jest miejscem, gdzie rozmawiamy o perspektywie inwestycyjnej liczonej w latach, nie dniach i nie tygodniach. Popatrz na tę perspektywę poprzez doświadczenie każdego wybitnego inwestora. Słyszysz o nich i czytasz o nich, bo są bogaci. Są bogaci, bowiem trzymają się swoich strategii dość sztywno – kupują dobre aktywa na długi termin. To połączenie tych dwóch czynników decyduje o tym, ile pieniędzy będzie pokazywał Twój rachunek maklerski.
Szukasz więcej wiedzy o tym, jak inwestować na giełdzie? Sprawdź naszą bazę wiedzy.
Paweł Pagacz
Założyciel / Redaktor Naczelny
Założyciel portalu PPCG Stock, inwestor i strateg z ponad 20-letnim stażem. Specjalizuje się w selekcji spółek dywidendowych oraz budowaniu długoterminowych strategii emerytalnych w oparciu o konta IKE oraz IKZE.
Twórca autorskiego podejścia łączącego analizę fundamentalną z rygorystycznym zarządzaniem ryzykiem. Jego misją jest edukacja w zakresie dochodu pasywnego i psychologii rynku.
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.