Chciałbym dzisiaj z Wami porozmawiać o tym, kiedy nastąpi załamanie rynków. Artykuł ma charakter polemiczny i ma za zadanie dać Czytelnikom pole do dyskusji.
Zacznijmy od tego, że na rynku rządzi popyt i podaż. Nie ma czegoś takiego, że rynek spada bez podaży. Nie też czegoś takiego, że rynek rośnie bez popytu. Wyobraź sobie rynek, na którym ktoś kupuje i sprzedaje jabłka. Taki zwykły rynek miejski. Czy jak na rynku, na którym kupuje się normalnie 50 kilo jabłek, wjedzie 30 kilo dostawy, to czy cena jabłek będzie rosła? Jasne, że tak, bowiem popytu jest więcej, niż podaży. Jeżeli jednak na ten sam rynek ktoś dostarczy 200 kilo jabłek, to wiadomo, że jest ich kilka razy więcej, niż ludzie chcą kupić. Ktoś, kto będzie chciał je sprzedać, będzie je wypychał, nawet po niższej cenie, byleby tylko znalazł się popyt.
Na rynku akcji działają dokładnie te same mechanizmy i obowiązują bezwzględnie zasady popytu i podaży. Problemem są inwestorzy, którzy bardziej patrzą na cenę akcji i to, jak ona się rusza, aniżeli zdolni są kłaść nacisk na interpretację świec i wolumenu.
Kiedy Donald Trump ogłaszał cła i rynki spadały, my ogłaszaliśmy coś przeciwnego – informowaliśmy Was, że rynek jest w hossie, a spadek, choć paniczny, nie zmienia charakteru rynku.
- Po pierwsze na rynku cały czas byli kupujący.
- Po drugie na wzroście nie było dużych wolumenów sprzedażowych (innymi słowy duży kapitał nie dostarczał na rynek dużej ilości akcji i ich cena nie była zalewana chęcią sprzedaży, dlaczego więc mielibyśmy mieć bessę, skoro jest więcej kupujących, niż sprzedających?).
- Po trzecie – takie zdarzenie można traktować raczej w kategorii przypadku, pewnego odgięcia, po którym rynek powinien powrócić do normy (widzimy, że rynek amerykański jest już ponownie blisko szczytu).
Kiedy możliwe jest załamanie rynków?
Załamanie rynków możliwe jest wtedy, kiedy w trakcie trwania wzrostu rynkowego, zobaczymy zwiększone wolumeny, poprzedzone słabością. Jak coś takiego wygląda w praktyce? Pokażę. Wrócę tutaj do analogii jabłek na rynku, które opisałem.

I teraz porównajmy to, co wydarzyło się na koniec 2021 roku od tego, co działo się przed marcem 2025 roku (przed ogłoszeniem ceł).
- W 2021 roku wolumeny malały (rynek był coraz słabszy). W 2025 roku wolumeny przyrastały (rynek byka, rynek cały czas mocny).
- W 2021 roku w szczycie pojawił się rekordowy wolumen podażowy. W 2025 roku nie było takiego wolumenu.
- W 2021 roku rozpoczęła się bessa. W 2025 roku spadek wywołany cłami Trumpa spowodował spadek / korektę, na którym pojawiły się rekordowe wolumeny. Oznacza to wprost, że na rynku, który potaniał, pojawiło się “bardzo dużo chętnych” na kupno jabłek po promocyjnej cenie. Sam Trump mówił zresztą “Kupujcie”, po czym zawiesił cła.
Powiem Wam wprost, że gdyby przed marcem 2025 była taka sytuacja, jak na koniec 2021 roku, to po ogłoszeniu ceł przez Trumpa, na rynku byłby dramat (i przypuszczam, ze nie skończyłoby się na 20% spadku).
Kiedy nastąpi załamanie rynków?
Otóż wtedy, kiedy wraz z widzianym wzrostem, na rynku pojawi się słabość. Nie trzeba zgadywać. Nie trzeba prognozować. Trzeba zaczekać i zobaczyć słabość, podobną do tej w 2021 roku. A kiedy ta słabość się pojawi, należy wyjść z rynku i pozostać poza nim, jeżeli ma się słabe akcje. Dlaczego? Bo konsekwencją słabości będzie bessa. Pojawi się, a sam powód będzie drugorzędny i chętnie zostanie ujawniony przed media.
Inwestowanie nie polega na odgadywaniu przyszłości, ale na zrozumieniu mechanizmów, które na rynku rządzą. Jeżeli rozumiesz te mechanizmy, w zasadzie możesz się czuć bezpiecznie (co nie zmienia faktu, że Trump lub inny polityk zawsze może podnieść emocje).
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.