Koniec ery taniego kapitału i największa repatriacja finansowania w historii

, Kategorie: Komentarze giełdowe, Nowości, Autor: | @PPCG_Stock

Przez ostatnie trzy dekady świat żył na kredyt dosłownie i w przenośni. Największy globalny wierzyciel, Japonia, po cichu finansował deficyty Ameryki, Europy i rynków wschodzących, kupując ich obligacje za biliony dolarów. To dzięki japońskim emeryturom i ubezpieczeniom Stany Zjednoczone mogły wydawać 6–7% PKB ponad swoje dochody, a Europa utrzymywać euro przy życiu mimo greckich i włoskich długów.

10 listopada 2025 roku ten układ zaczął się kończyć. Rentowność 10-letnich japońskich obligacji rządowych przebiła 1,70%. To najwyżej od czerwca 2008 roku. Dla zwykłego Kowalskiego to tylko cyfra. Dla rynków finansowych to sygnał alarmowy. Japonia przestała być bezwarunkowym pożyczkodawcą reszty świata.

Obligacje japońskie 10 letnie
Obligacje japońskie 10-letnie

Dlaczego właśnie teraz?

Bank Japonii od półtora roku stopniowo wychodzi z najbardziej ekstremalnego eksperymentu monetarnego w historii:

  • marzec 2024 – koniec ujemnych stóp procentowych (dopłacają Ci za pożyczanie),
  • lipiec 2024 – pierwsza podwyżka do 0,25%,
  • październik 2025 – kolejna do 0,50%.

Rynki już wyceniają 50–60% szans na ruch do 0,75% w grudniu. Do tego rząd Kishidy ogłosił pakiet fiskalny wart ponad 17 bln jenów (ok. 110 mld USD, stało się to 30 października). Jest największy od czasów pandemii. Pieniądze te trzeba gdzieś pożyczyć i zostanie to pożyczone od japońskich inwestorów.

Jaki będzie skutek?

Japoński fundusz emerytalny, czy towarzystwo ubezpieczeń na życie ma zobowiązania w jenach. Kiedy rentowność krajowych obligacji rośnie do 1,7%, a koszt zabezpieczenia walutowego (hedging) sprawia, że amerykańskie 10-latki dają realnie ujemną rentowność, decyzja staje się prosta. Sprzedajemy Treasuries* i kupujemy japońskie obligacje.

* Skąd wzięła się nazwa „Treasuries”?

Słowo pochodzi bezpośrednio od instytucji, która je emituje – U.S. Treasury (Departament Skarbu USA). W języku finansowym na całym świecie przyjęło się nazywać te papiery po prostu Treasuries, tak jak mówi się „Bundy” (od niemieckich Bundesanleihen), czy „Gilts” (brytyjskie obligacje skarbowe).

Skala repatriacji kapitału japońskiego będzie gigantyczna

Japonia ma ok. 3,3 bln USD aktywów zagranicznych netto. Z tego:

  • ok. 1,13 bln USD w amerykańskich obligacjach skarbowych (najwięcej ze wszystkich krajów),
  • kilkaset miliardów w obligacjach europejskich, agencjach USA (Freddie/Fannie) i długu korporacyjnym.

Już w III i IV kwartale 2025 roku widzimy pierwsze oznaki. Japońscy ubezpieczyciele na życie sprzedają zagraniczne bondy najszybciej od 2016 roku. GPIF (Government Pension Investment Fund – po polsku Rządowy Fundusz Inwestycyjny Emerytalny Japonii, największy fundusz emerytalny świata, 1,7 bln USD aktywów) zapowiedział zwiększenie alokacji w krajowe obligacje i akcje. Odbędzie się to kosztem inwestowania w zachodnie obligacje.

To nie jest chwilowa korekta, ale zmiana strukturalna trwająca lata. Szacunki mówią o możliwym odpływie nawet 500-800 mld USD z rynków zagranicznych w ciągu 3–5 lat.

Co to oznacza dla świata?

Oczywiście wyższe rentowności obligacji nawet przy niskich stopach FED i EBC. Premia terminowa (dodatkowa rentowność za dłuższy okres) była przez dekady sztucznie zaniżana przez japoński popyt (w końcu darmowy pieniądz). Bez niego 10-letnie Treasuries mogą „dostać” +30–60 pb „za darmo”. To samo może się stać w Europie.

Koniec złotego okresu carry trade na jenie

Pożyczki w jenach po 0% i inwestycje w brazylijskie czy tureckie obligacje – to się kończy. Koszt finansowania rośnie, a jen znów staje się walutą „safe haven”, która potrafi umocnić się 10-15% w kilka tygodni (jak w sierpniu 2024).

Droższe finansowanie deficytów

USA mają deficyt budżetowy ~6,5% PKB i dług publiczny 135% PKB. Europa strefy euro średnio ~90% PKB. Bez japońskiego „darmowego” kapitału koszty obsługi długu wzrosną o dziesiątki miliardów dolarów rocznie.

Czy Japonia sama sobie strzela w stopę?

Przy wskaźniku dług/PKB 263%  każdy 1% wzrostu średniej rentowności to dodatkowe ~10 bln jenów odsetek rocznie (ok. 1,8% PKB). Dlatego wielu analityków obawia się scenariusza „pułapki zadłużenia”. Jeśli rentowności uciekną powyżej 2,5–3%, Bank Japonii może być zmuszony wrócić do YCC (kontroli krzywej dochodowości) albo QE, co zdemoluje wiarygodność.

Trzy możliwe przyszłości

  • Scenariusz bazowy (55% prawdopodobieństwa)

„Miękkie lądowanie”. Rentowność 10 obligacji japońskich stabilizuje się w okolicy 1,8–2,2%. Repatriacja kapitału jest powolna i uporządkowana. Globalne rentowności rosną o 30–50 pb w ciągu 3 lat. Bolesne, ale do przełknięcia.

  • Scenariusz optymistyczny (20%)

Japonia wreszcie wychodzi z deflacji. Płace rosną 3–4% rocznie, konsumpcja rusza, a firmy inwestują. Nikkei 50 000+, jen słabnie, kapitał zostaje w kraju dobrowolnie. Świat płaci wyższe odsetki, ale Japonia wraca do gry jako silna gospodarka.

  • Scenariusz czarny (15–20%)

Rentowności japońskich obligacji 10-letnich rośnie powyżej 3% i panika na rynku długu, BoJ traci kontrolę. Gwałtowna wyprzedaż zagranicznych aktywów przez japońskie instytucje (fire sale). Globalny flash crash na obligacjach, spread włoski-niemiecki powyżej 300 pb, 30-letnie oprocentowanie kredytów hipotecznych w USA powyżej 8%. Kryzys porównywalny z 2011-2012, ale bez ECB i FED mogących łatwo kupować wszystko.

Pozostałe 10% to różne warianty hybrydowe.

Co to oznacza dla inwestora z Polski?

Obligacje skarbowe USA i Niemiec tracą status bezpiecznego aktywa na lata. Jen znów będzie walutą kryzysową, zatem warto mieć ekspozycję (ETF-y na Japonię lub akcje japońskich eksporterów jako hedge). Możesz zresztą zobaczyć, jak wzrost oprocentowania obligacji japońskich z pierwszego wykresu w tym artykule zbiega się z napływem kapitału na rynek japoński. To nie jest przypadek, ale jawny dowód na ściąganie kapitału japońskiego ze świata do siebie.

Nikkei
Nikkei
  • Polskie 10-latki dadzą prawdopodobnie wyższą rentowność niż kiedyś (teraz ~5,3%), bo globalny koszt kapitału rośnie.
  • Akcje wzrostowe (szczególnie spółek technologicznych bez zysków) będą pod największą presją. Najlepiej radzić sobie mogą japońskie banki i ubezpieczyciele, producenci dóbr konsumpcyjnych w Japonii, firmy value z wysoką dywidendą.

Podsumowanie

Japonia przez 30 lat była cichym sponsorem globalnego zadłużenia. Teraz mówi „Dziękujemy, wystarczy”. To nie jest kolejny cykliczny wstrząs. To koniec całego reżimu finansowego zbudowanego na japońskiej deflacji i zerowych stopach. Świat odkrywa na nowo, ile naprawdę kosztuje kapitał, gdy największy wierzyciel mówi NIE. I okazuje się, że kosztuje znacznie więcej, niż się nam wydawało przez ostatnie trzy dekady.

Rentowność obligacji japońskich rośnie dość gwałtownie i nikt nie jest w stanie przewidzieć, gdzie to się zatrzyma. Być może nie przewartościowanie akcji, nie potencjalna bańka na AI, ale właśnie rynek długu będzie odpowiedzialny za przyszły krach, który być może kiedyś nadejdzie.


Bądź pierwszy i dodaj swój komentarz.
Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.