Wzrost rentowności obligacji USA to sygnał ostrzegawczy, bo jednocześnie dolar notuje spadki. Wskazuje to na brak zaufania inwestorów do siły gospodarki USA i sugeruje, że może dochodzić do głębszych zakłóceń niż oczekiwano.
Rosnące rentowności obligacji USA i jednoczesne osłabienie dolara
W dotychczasowej części roku rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wyraźnie wzrosły. Jednak zamiast przyciągać kapitał zagraniczny i wzmacniać dolara, ruch ten towarzyszy osłabieniu amerykańskiej waluty, co jest nietypowe z punktu widzenia klasycznych cykli rynkowych. Może oznaczać, że inwestorzy oczekują premii za zwiększone ryzyko fiskalne zamiast korzyści z ekspansji gospodarczej.
PPCG Stock | Co kupujemy DZIŚ?
Nie piszemy o historii, tworzymy ją. Zobacz, jakie spółki dywidendowe właśnie dodajemy do naszego realnego portfela. Dołącz do nas i kopiuj sprawdzone ruchy, póki wyceny są atrakcyjne.

Co wprost oznacza rentowność? Ta poniżej 4% oznacza, iż inwestor w skali roku powinien zainkasować do 4% odsetek. Wzrost w kierunku 4,6% oznacza, że inwestorzy oczekują wyższej premii za trzymanie środków w obligacjach amerykańskich. Jednocześnie sytuacja, w której kapitał nie płynie do dolara, oznacza problem z popytem kapitału światowego na amerykańskie obligacje.
Przesunięcie kapitału na rynki globalne
Podczas gdy indeks S&P 500 odnotowuje niewielką stratę od początku roku, europejskie i azjatyckie giełdy, takie jak niemiecki DAX czy hongkoński Hang Seng, zyskały w podobnym okresie dwucyfrowe wzrosty przekraczające 18 %. To świadczy o systematycznym przemieszczeniu się kapitału w kierunku rynków cechujących się bardziej atrakcyjną wyceną i korzystniejszym otoczeniem politycznym.
Podstawowe czynniki dezintegracji rynkowej
Jednym z kluczowych elementów tego rozłączenia jest wymaganie przez inwestorów wyższej premii za ryzyko fiskalne w wyniku narastających deficytów budżetowych oraz niepewności politycznej Trumpa, co przekłada się na wzrost rentowności. Ponadto, choć w normalnych warunkach wzrost rentowności zachęca zagranicznych nabywców do inwestycji w skarbowe papiery wartościowe, to słabnący dolar wskazuje, że część kapitału wycofuje się w poszukiwaniu alternatywnych rynków, co podważa założenie o wyjątkowości gospodarki USA.
Wydaje się, że inwestorzy powinni dywersyfikować swoje portfele, koncentrując się na spółkach o stabilnych fundamentach, silnej pozycji rynkowej i zdolności do przenoszenia wyższych kosztów, a jednocześnie zwiększać udział akcji rynków rozwijających się, w tym Polski.
Przyznam, że sytuację na świecie obserwuję z dużą uwagą. Strategia oparta na kupowaniu spółek szybko rozwijających się w USA nadal wydaje się zasadna (coraz wyższe przychody i rozwój biznesów będzie wywoływać presję na wzrost cen akcji). Bardziej ciekawi mnie jednak to, czy kapitał w ostatecznym rozrachunku doceni akcje z GPW. Te w wielu przypadkach (zwłaszcza akcje spółek dywidendowych) wydają się być niedowartościowane względem wartości, którą oferują.





Zaloguj się na swoje konto, aby zostawić swój komentarz.